Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

18.09.2012
wtorek

A może by tak na ryby?

18 września 2012, wtorek,

Ciągle za mało mamy w przestrzeni miejskiej artystycznych wydarzeń efemerycznych, zaskakujących akcji kreatywnie integrujących mieszkańców. Za mało humoru, beztroskiej zabawy, która jednak czegoś uczy. Dlatego wielką sympatię mam dla działań Fundacji Form i Kształtów, która ową lukę – w miarę swych skromnych możliwości – od czasu do czasu próbuje zasypywać. Tym razem zachęcając Warszawiaków do Wędkowania. Nie bez powodu ową banalną czynność piszę wielką literą. Bo jest to nazwa akcji, w którą włączyć się można 23 września (najbliższa niedziela) w stołecznym Parku Moczydło. Od 12.00 do 18.00. Byleby pogoda dopisała. To kolejne przedsięwzięcie, po bardzo udanym ubiegłorocznym Grzybobraniu, na którym zebrano się dla odmiany w Powsinie. Pomysłodawczyni i organizatorka całości Iza Rutkowska tak reklamuje imprezę: „Pomnik przynęty, ryby dmuchane, latające i nieskończone, a także chmara owadów, dżdżownice, na których można usiąść, sieciska, czyli meble inspirowane sieciami wędkarskimi – to wszystko będzie można zobaczyć i złowić”. Nie będę się rozpisywał o programie, bo można go sobie wyguglać na stronie fundacji. I domyślam się, że taka bezpretensjonalna notka, to forma zachęty, by zaintrygować i przyciągnąć jak najwięcej osób.

Od tego czy będą dżdżownice czy sieci dużo ważniejsze jest bowiem co innego. Po pierwsze, fakt,  iż na mapie i w kalendarzu polskich miast pojawiają się imprezy będące alternatywą nie tylko dla telewizji czy grilla, ale też kina lub niespiesznych spacerów z lodami w ręku. Że podejmowane są próby zainteresowania rodaków niekonwencjonalnymi sposobami spędzania wolnego czasu, które poza rozrywką dają coś jeszcze – szansę na odblokowanie własnej kreatywności i na spojrzenie na świat troszeczkę z ukosa. Po drugie, że nie szuka się tu wyrafinowanych konwencji i lajtmotywów, ale odwołuje do czynności starych jak świat, popularnych i lubianych. Ciekawa jest tu przekora. Wędkowanie czy grzybobranie kojarzą się raczej z zadaniami nie wymagającymi – mówiąc eufemistycznie – zbytniego wykorzystywania szarych komórek. Tymczasem tu mamy zaskakujące zderzenie: czegoś nieskomplikowanego z profesjonalnym projektowaniem i par exellence twórczymi ingerencjami w rzeczywistość. Po trzecie, takie przedsięwzięcia uzmysławiają, że nawet w najbardziej podłym i nieprzyjaznym otoczeniu architektonicznym można budować pozytywne relacje i dawać ludziom odrobinę radości i zabawy.

Podobne imprezy robi w Fundacja Bęc Zmiana, Stowarzyszenie Od-Blokuj czy  Urban Forms. Chętnie bym napisał i o innych, ale nie bardzo wiem, co dzieje się w innych miastach. Jeśli ma ktoś coś do podesłania – będę bardzo wdzięczny. A na razie: miłego, kreatywnego  wędkowania w stolicy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. w Krakowie jest projekt „6 rzek” Cecylii Malik…
    http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,11824842,Dziki_i_zaskakujacy_Krakow_widziany_z_szesciu_rzek.html

    …i związana z nim Wodna Masa Krytyczna:
    http://liberte.pl/wodna-masa-krytyczna-odzyskujemy-rzeki-dla-miasta/

    ogólnie sporo zamieszania robi festiwal ArtBoom, np. projekt „Odmieńcy”:
    http://www.artboomfestival.pl/pl/80/3/59/Roman-Dziadkiewicz–Ensemble

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php