Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

13.11.2012
wtorek

Z Haduchami po Hiszpanii.

13 listopada 2012, wtorek,

Absolutnie urzekła mnie pewna, niedawno wydana, nieduża książeczka. Jej autorzy zapraszają do wycieczki po Hiszpanii. Ale nie śladem plaż, zabytków, turystycznych miejscowości czy nawet kuchni i wina, a tropem… współczesnej architektury. Metropol Parasol w Sewilli, fot. Arup/ Wikimedia Commons

A jest o czym mówić, bo „efekt Bilbao” to jeden z najbardziej znanych terminów architektury ostatnich dziesięcioleci. Bywalcom tego bloga chyba nie muszę przypominać, ale może zaplątał się tu ktoś przypadkowy, więc wspomnę: chodzi o Muzeum Guggenheima postawione w tym mieście (zakończenie budowy w 1997 r.), a zaprojektowane przez słynnego Franka Gehry’ego. Otóż nie tylko radykalnie odmieniło ono wizerunek tego nieco zapuszczonej stolicy kraju Basków, ale i tchnęło nowe życie w całą hiszpańską architekturę.

Hiszpanie zaczęli stawiać na potęgę nie tylko banalne osiedla mieszkaniowe wzdłuż wybrzeży, ale mnóstwo przepięknych budynków: muzeów, bibliotek, hoteli, centrów konferencyjnych itp. Autorzy (Bartosz Haduch i Michał Haduch) wybrali starannie sto spośród nich. Poza ciekawymi zdjęciami znalazły się w publikacji bardzo ciekawe eseje, a świetnym pomysłem okazało się umieszczenie współrzędnych geograficznych; jeśli nie doprowadzą nas drogowskazy i znaki informacyjne, to doprowadzi nas GPS.

Książka może wprawić Polaka w kompleksy. Wprawdzie w naszej architekturze dzieje się coraz więcej dobrego, ale przeglądając album widzi się, jak wiele nas jeszcze od światowej czołówki dzieli. Zazdrościć można star-architektów, którzy gremialnie projektowali na Półwyspie Iberyjskim w ostatnich dwu dekadach. I bynajmniej, nie są to chałtury, ale projekty niezwykle staranne, a często też imponujące. Jednak przede wszystkim zazdrościć powinniśmy samej architektury. Wyśmienicie wkomponowanej w krajobraz, wyrafinowanej, ale z reguły bardzo oszczędnej, wręcz minimalistycznej. Szalenie fantazyjnej, ale zawsze w granicach dobrego smaku.

Oczywiście każdy, kto choć jako tako interesuje się współczesną architekturą potrafi w marszu wymienić kilka realizacji. Poza Muzeum Guggenheima na pewno Miasto Sztuki i Nauki w Walencji (proj. Santiago Calatrava), Miasto Kultury Galicji w Santiago de Compostela (proj. Peter Eisnman) czy Metropol Parasol w Sewilli (proj. Jurgen Mayer).  Dzięki tej książce odkryłem dla siebie (amatora) kilka realizacji, które absolutnie mnie zauroczyły: Baskijskiego Centrum Kulinarnego w San Sebastian, onirycznego Casa de Retro Espiritual w El Ronquillo (proj. Emilio Ambasz), Kościół Św. Moniki w Avenida de la Integracion (proj. Vicens & Ramos) czy domy jednorodzinne z pracowni Ferrater &Asociados i wiele, wiele innych.

Ale jest też i ciemna strona tego estetycznego szaleństwa, tej feerii pomysłów i kształtów. A imię jej: kryzys. Dziś okazuje się, że wiele ze wspaniałych obiektów kultury postawiono niejako na wyrost. Są za duże w stosunku do potrzeb, a przede wszystkim nie ma pieniędzy na ich utrzymanie. Niektóre pracują „na pół pary” inne wręcz się zamyka. Tak stało się z niezwykłym Międzynarodowym Centrum Kultury Oscara Niemeyera otwartym w 2010 roku, a kilka miesięcy później – zamkniętym. Fragment Międzynarodowego Centrum Kultury Oscara Niemeyera, fot. Zarateman/Wikimedia Commons

Tak, kryzys dokucza hiszpańskiej architekturze, ale – miejmy nadzieję – nie zaszkodzi jej trwale. Bo mam ogromny apetyt, by kiedyś ruszyć do Hiszpanii, mając książkę Haduchów za przewodnika. Co i moim czytelnikom radzę.

Bartosz Haduch, Michał Haduch, Architektourism. Hiszpania,Wyd. Zoco, Kraków 2012.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php