Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

6.12.2012
czwartek

Czy CINIBA to rak czy ryba?

6 grudnia 2012, czwartek,

Świat się kończy! Prezydent RP wręczał nagrody architektoniczne! A serio: może wreszcie i do najwyższych władz dociera, że to, jak wyglądają polskie miasta, to nie tylko prywatna sprawa zachłannych deweloperów. Uczestniczyłem wczoraj w uroczystości ogłoszenia wyników siódmej edycji konkursu „Życie w Architekturze („Architektura Murator”) i przyznam, że serce mi rosło. Impreza elegancka, że niech się schowają te różne Fryderyki i inne Laury. Catering, palce lizać. Na Sali Bronisław Komorowski, kilku ministrów i śmietanka polskiej architektury. Kilka kamer, fotoreporterzy…. Słowem entourage do którego dotychczas nie byliśmy dotychczas przyzwyczajeni przy okazji nagradzania budynków i ich projektantów. Brawa dla red. nacz.  Ewy Porębskiej, że udało się jej  pozyskać dla sprawy tak znaczących sojuszników. A teraz kilka zdań o wynikach.

Zaskoczenia nie było. Tytuł najlepszej realizacji architektonicznej XXI wieku w Polsce zdobyła pracownia HS99 za CINIBA w Katowicach. Wynik dokładnie taki sam jak w Konkursie Architektonicznym „Polityki” przed pół rokiem. Sympatycznie i niezmanierowani architekci z Koszalina wyrastają nieoczekiwanie na rodzimych star-architektów. Byle by wytrzymali presję.  Nawiasem mówiąc jutro ogłoszenie laureata Nagrody Roku Stowarzyszenia Architektów Polskich. No i jaki mają tam w SARP-ie wybór? – ja się pytam.

Także w poszczególnych kategoriach jury dokonało wyborów dość oczywistych. A zatem budownictwo wielorodzinne – 19. Dzielnica (JEMS Architekci ). Budynek użyteczności publicznej – znowu CINIBA. Przestrzeń publiczna – Węzeł Przesiadkowy we Wrocławiu (Maćków) i dom jednorodzinny – dom rzeźbiarki Moniki Sosnowskiej  na warszawskim Bródnie. Trzy spośród nich znalazły się także wśród piątki finalistów konkursu „Polityki”, bywały nagradzane w innych konkursach. O czym może świadczyć ta zgodność wyborów. Możliwości są dwie.

Po pierwsze, to projekty naprawdę  wyjątkowe. Po drugie, projekty są rzeczywiście dobre, ale ogólny poziom kiepski, więc jaśnieją trochę na zasadzie „na bezrybiu i rak ryba”. Przejrzałem ponad sto realizacji zakwalifikowanych do szerokiego finału i moja opinia jest następująca: nie ulega wątpliwości, że stawia się coraz więcej coraz lepszych budynków. Nie ma porównania choćby z poprzednią dekadą. Projekty coraz częściej są coraz śmielsze, nie sposób zarzucić im jakikolwiek brak kultury projektowej. Zastrzeżenia mam jednak dwa: te dobre i bardzo dobre realizacje, to jednak ciągle kropla w morzu nowych inwestycji (szczególnie mieszkaniowych). Giną w zalewie bylejakości lub pseudonowoczesności realizowanej przez sprytnych deweloperów i inwestorów. Po drugie, czołówce polskich realizacji brakuje nieco tej odrobiny wartości dodanej, która odróżnia  realizację bardzo dobrą, a nawet wybitną od genialnej, wartości która sprawia, że się ja nie tylko podziwia, ale także się nią zachwyca. Wiem, wiem, to nie czasy na architektoniczne szaleństwa, gdy mamy i tak w nadmiarze szaleństw podszytych kiczem. Ale jednak trochę mi brakuje architektury, która od początku zasługiwałaby na tytuł „ikony”.

Powróćmy jeszcze na chwilę do „Życia w Architekturze” i do ścisłego grona finalistów. Ot, choćby przestrzeń publiczna: poza Węzłem nominowano jeszcze Muzeum w Żelazowej Woli i plac przed Dworcem Głównym we Wrocławiu. Plac – dyskusyjny, muzeum – fajne, ale bez żadnej wartości dodanej, która kazałaby krzyknąć: o, kurczę! Jedynie nagrodzony Węzeł naprawdę intryguje.

Słowem, wstydu nie ma, powstają rzeczy wręcz podręcznikowe, można na nich uczyć studentów, ale na rodzimego Zumthora czy Herzoga z deMeuronem przyjdzie jeszcze ciut poczekać. Może rzeczywiście tylko ciut?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php