Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej

19.02.2012
niedziela

Budy psu na budę

19 lutego 2012, niedziela,

M20. To brzmi równie dobrze, jak MI6. Tym razem jednak nie chodzi o brytyjską formację walkę ze szpiegami, ale całkiem swojską, walczącą z… budkami. Grupa działa w Warszawie, wcale nie tajnie (Facebook), a jej bronią jest (na razie) nie profesjonalizm w likwidowaniu lecz zapał. Marcin Wojciechowski z M20 napisał do mnie: „Chodzi o zalew budek w Warszawie porozrzucanych bezładnie wzdłuż ulic i na osiedlach całego miasta.

Są potwornie brzydkie, zrobione byle jak, wiele z nich rozlatuje się, wokół nich tworzy się wianuszek bałaganu (skrzynek, opakowań, odpadów itp.) Tragicznie zaśmiecają przestrzeń publiczną Warszawy i innych miast. Do tego jest ich bardzo, bardzo wiele, stały się podstawowym, najpopularniejszym elementem krajobrazu. Zamieniają Warszawę w slums.
I tu pojawia się problem – jest ich tak wiele, że przestaliśmy je zauważać – po prostu przyzwyczailiśmy się. Dlatego naszym celem jest otwarcie ludziom oczu – uświadomienie jaka jest skala problemu i że to w ogóle jest problem, że to nie jest normalne iż pieczywo, pączki itd. kupujemy w tak obskurnych warunkach, że estetyka tych „elementów małej architektury” jest koszmarem, a nie normalnością”.

A jeśli ktoś ma wątpliwość, czy jest o co kruszyć kopie, niech sobie obejrzy galerię zdjęć przygotowaną przez M20 – zapewniam, że zmieni zdanie. Ja dla zachęty umieszczam tu tylko jedną z nich (proszę zważyć na jej symbolikę)
Za powodzenie akcji trzymam kciuki, a budki dołączam do mojej prywatnej list największych szpetot miejskich w Polsce. Choć wiem, że zadanie to trudne, bo oczywiście natychmiast odezwą się głosy, że to miejsca pracy, że wygada dla mieszkańców, a nawet, że heroiczna próba przeciwstawienia się wielkim centrom handlowym. I wszystko to prawda. Ale czy można zrobić to lepiej? Może ktoś dysponuje budującymi przykładami? Proszę o informacje i o zdjęcia

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Problem estetyczny bez wątpienia jest. Budy szpecą. Ale nie jest lekarstwem ich usunięcie, to jak leczyć chorą nogę przez jej amputację. Bo to prawda, że to miejsca pracy, że ludziom są potrzebne, że ożywiają miasto pozbawione infrastruktury usługowej. Był o tym bardzo rzetelny artykuł w Stołecznej. Moim zdaniem tak jak przystanki i inna mała architektura powinny być projektowane przez miasto, budowane i dzierżawione ludziom. Miasto się ożywi, będzie miało z tego pieniądze, ludzie pracę a mieszkańcy usługi.
    Nie wylewajmy dziecka z kąpielą.
    Poszukam w necie ładnych bud, wiele widziałem w Europie.Jak znajdę wkleję.

    PS. Kioski Ruchu też kiedyś były ohydne, teraz je zastępują wcale estetyczne, mnie się podobają.

  2. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  3. O właśnie, o taką małą architekturę mi chodziło!!! Dziękuję za ten przykład.

  4. Brawo @parker.

  5. Drobny handel da się także czasem wprowadzić do poprzemysłowych hal (ratując je przy okazji). We Wrocławiu kupcy ze zlikwidowanego targowiska na Niskich Łąkach znaleźli swoje miejsce w Młynie Sułkowice: http://mlyn-wroclaw.pl/ . Z wizualizacji wynikają ambitniejsze plany rewitalizacyjne, ale de facto jest to obecnie gównie weekendowa przestrzeń handlowa dla drobnych kupców. Myślę, że hale targowe / hale kupców + rewitalizacja zabytków, to równanie z którego mógłby być jeszcze w przyszłości pożytek.

  6. To ja jestem ten Marcin z M20.
    Panie Piotrze, dzięki za poruszenie sprawy.

    A co do tego czy budy wyciąć w pień to oczywiście, że nigdy tego nie postulowaliśmy, bo to by był absurd. Bartoszewicz to zmyślił, więc ten „bardzo rzetelny artykuł w Stołecznej” był pod tym względem bardzo nierzetelny. Tym bardziej że jego autor koresponduje ze mną i jeśli miał jakieś wątpliwości to mógł spytać, a tego nie zrobił.
    Zresztą na naszej stronie jest to opisane – zapraszam.

    Najprostszym rozwiązaniem jest po prostu wytyczanie miejsc na bazary. Mogą być nawet niewielkie – na kilka budek. Tam drobny handel jest normalnością i jeżeli teren należy do Miasta to urząd może narzucić kształt budek – o projekty nietrudno. Kioski z Krakowskiego Przedmieścia projektu prof. Porębskiego są dowodem, że budka nie musi być koszmarem i że po przykłady nie trzeba sięgać do Los Angeles – są pod ręką.

    Stacje metra też są świetnym miejscem na drobny handel – nie tylko w środku, ale i przy wyjściach.

    Inne rozwiązanie to budowanie pawilonów gromadzących kilka – kilkanaście takich budek. Takie pawilony są w Polsce budowane, głównie w małych miastach i są całkiem nienajgorsze pod względem architektonicznym – a na pewno milion razy lepsze niż te koszmarki.
    No i hale handlowe – pomysł znany od XiX wieku. Niektóre stare hale w Wawie są piękne, szkoda że po 1989 miasto nie zbudowało ani jednej. Jest też wiele innych fajnych pomysłów na umieszczenie drobnego handlu – np. zaprojektowanie wiat przystankowych tak, aby mieściły kioski -w nich prasa albo warzywa, albo lotto itd.

    Rzecz jasna w Śródmieściu najważniejsze są zwykłe ulice handlowe – czyli z lokalami usługowymi w parterach. Ludzie tam mieszkają więc też muszą gdzieś kupować – a w parterach same mieszkania. Najbardziej znany przykład z Warszawy to ul. Kubusia Puchatka (dla osób spoza Wawy – to ścisłe centrum) i właśnie tam powstały obskurne budy.

    Handel to nawiasem mówiąc ogromne ożywienie miasta, sprawa naprawdę ważna nie tylko dla estetyki ale i dla życia – z wielkiej betonowej wsi robi miasto, całkowicie przeobraża przestrzeń. Dlatego strasznie się cieszę, że temat zaczął żyć i że następuje jakiś ferment. Może coś z tego będzie.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php