Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej

23.02.2012
czwartek

Sojusznicy w boju.

23 lutego 2012, czwartek,

Przestrzeń publiczna to pole walki. Między wszechobecną i panoszącą się bezwstydnie hydrą szpetoty, wspartą zastępami ślepych lub cynicznych, prymitywnych abnegatów a wkurzonymi inteligentami (inteligent w tym przypadku to przymiot ducha, a nie wykształcenie czy zawód). Wkroczyłem na to splamione brzydotą pole, by ciąć łby potwora, ale mam świadomość, że nie jest to pole dziewicze, a inni już dawno przede mną wystąpili z otwartą przyłbicą. Spośród licznych w sieci „sojuszników w sprawie”, chcę przedstawić kilku duchowo mi najbliższych.

Zacznę od nieformalnego generała po naszej stronie – portalu Bryła.pl. Niby o architekturze, ale nie tylko (ostatnio zorganizowali plebiscyt dotyczący brzydoty przestrzeni publicznej). Ciekawe działy, przystępne teksty, dużo ilustracji, interesujące zestawienia. Makabryły – ku przestrodze, ale i dobre wzory – ku pokrzepieniu serc. Sporo bieżących informacji. Posługując się językiem komentarzy z Allegro napiszę: „polecam z czystym sumieniem”.

Następne w kolejce są dwa blogi, które zapamiętale tropią i obśmiewają szpetotę naszego kraju, dziwactwa jego architektury i przestrzeni publicznej. Pierwszy, to „Koszmary architektury”. Tytuł mówi sam za siebie. Prowadzony od marca 2006 r. a więc trochę tych koszmarów już się nazbierało. Głównie polskich, ale i zagranicznych (hura! Gdzie indziej też szpecą!). Blog „Wszystko źle” ma bardzo podobny charakter, choć nie ogranicza się do architektury i tropi wszelkie patologie w przestrzeni publicznej, od dziwacznych szyldów reklamowych przez scenki obyczajowe po koszmary budowlane. Działa dwa lata z okładem. Mocną stroną są autorskie tytuły zdjęć – bardzo zabawne i inteligentne, często złośliwe.

By się dowiedzieć, co „w trawie piszczy” zaglądam na Sztukę Architektury i na Wieżowce. Warto też dopisać do ulubionych program ArchitekTOUR w radiu Radiofonia. Radio jest krakowskie, ale słyszalne w Internecie. W środy, długie i ciekawe dyskusje o wybranych problemach architektury, toczą tam Piotr Kozanecki i Bartosz Paturej z prof. Piotrem Gajewskim.  Polecam też Straszną Sztukę prowadzoną przez Izę Kowalczyk. Wprawdzie architektura gości tam sporadycznie, ale liczne rozważania autorki o dobrym i złym guście są bardzo inspirujące.

W ramach akcji zwierania szeregów apeluję:  zaglądajcie  w te miejsca. A ja będę wdzięczny za wszelkie informacje o kolejnych blogach i stronach, z którymi mi po drodze, a których być może nie znam.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Piotr Sarzyński
    Zgłaszam się.
    Zawsze uważałem, że ważnym komponentem szczęścia, jest ładny widok po „wyjściu z domu”.
    Jestem warszawiakiem od wielu pokoleń i choć mieszkam przy pl. Unii, mam rzut kamieniem do Łazienek, widzę wyjątkową brzydotę Warszawy, ilekroć gdzieś dalej odjadę od Traktu Królewskiego.
    Każdy powrót z europejskiej stolicy kojarzę z przygnębiającym widokiem za oknem taksówki.

    Jedyny sukces, który pewnie nie wynikał z mojego e-mailowego nękania jakiegoś Zarządu, to wymiana obrzydliwego znaku „WILANÓW” przed zjazdem ślimakiem z T. Łazienkowskiej, jadąc od wschodu.
    Walkę o żeliwne słupki Syrenka zamiast tych zielonych „prąć” (ciągle na Puławskiej, skorodowane) albo na Szucha biało-czerwonych, cienkich i idiotycznie wysokich (MSZ), przegrywam.

    Steve Jobs, zanim osiągnął sukces, studiował czcionkę i długo kombinował nt estetyki produktu Appla.
    Amerykańskie plakaty wyborcze, zachodnioeuropejskie znaki drogowe, te proporcje czcionka/płaszczyzna – to wszystko nie jest opatentowane!
    Dlaczego więc…
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuje za wybór misji.

  2. Z radością dostrzegam wierność cudzysłowów, wchodzą nawiasy – Panie Piotrze, zupełnie jak w en passant.
    To sprzyja komentowaniu, jeśli komentator używa przed wklejeniem edytora tekstu.
    Jeszcze sprawdzę kursywę, pogrubienie i trzy kropki …
    Nara

  3. Obawiam się, że naszego wrzasku nikt nie usłyszy, a nawet gdyby, to nikogo to nie obejdzie.
    Chyba już nawet nie mam sił o tym mówić, bo ile można gadać do ściany?
    Ten jegomość, który startował na stanowisko prezydenta warszawy, a właśnie wygrał konkurs na największą maszkarę architektoniczną, obiecywał nam realizację swoich wiekopomnych wizji.
    W takich chwilach zaczynam wątpić w demokrację, lub może tylko w polskim wydaniu. Chyba nie ma na świecie tak, że przychodzi jakiś „dupek’ i urządza wszystkim życie w mieście wg. swojej koncepcji. Są jakieś instytucje, gremia twórcze i stowarzyszenia obywatelskie, które dają odpór badziewnictwu.
    Warszawa goniąca z zadyszką minimum infrastruktury, niezbędnej do życia w cywilizacji, nie ma chyba głowy do urody, estetyki, ładu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Z tego co w trawie piszczy można się dowiedzieć że Polsce ubędzie piękny kawal „bryly” – a mianowicie budynek Konsulatu Generalnego RP w Koloni w ekskluzywnej dzielnicy Bayenthal nad Renem. Wiadomość ta doprowadzila do utraty „contenance” Wladyslawa Bartoszewskiego który poczul się oszukany przez niejakiego „Radka”. Tak się sklada że polskie przedstawicielstwa dyplomatyczne mają swoje siedziby w zabytkowych budynkach w dużej wartości -> piękne zdjęcia Ambasady RP w Paryżu w książce pt. „Protokól dyplomatyczny” Dr. Tomasza Orlowskiego są tego przykladem ! Pozbywanie się tych budynków (nawet jeżeli nie za „psie grosze”) jest durne. Takich lokalizacji już się nie kupi – jak mawial Oscar Wilde nikt nie jest na tyle bogaty ażeby wykupić swoje wcześniejsze grzechy. Wygląda na to ze taki wlaśnie grzech ma być „ręcami” „Radka” dokonany – Polska pozbywa się przedstawicielstwa w metropolii gdzie odbywają się targi o zasięgu światowym. Gdzie teraz będą się spotykać spotkania np. przedstawicieli firm !? W agencji towarzyskiej „FigoFago” ? Czy slynną brzęczacą jarzeniówkę w pokoju gdzie odbierano przedlużony paszport „Radek” zawiesi sobie teraz nad organami w swoim „Country House” !??
    Sprzeda na „Allegro” albo „ebay´u” ?
    Jeszcze nigdy w historii polskiej dyplomacji ludzie o tak zawężonych horyzontach nie wyrządzali tak wielu szkód….
    Budynek (jeszcze z polską flagą !) można obejrzeć na „google maps” -> haslo -> konsulat generalny kolonia.

    http://niezalezna.pl/23996-sikorski-oklamal-bartoszewskiego-jest-konflikt

  6. Zainteresowała mnie książka Sarzyńskiego. Mieszkam w Stanach Zjednoczonych, sprawdziłem wszystkie krajowe biblioteki, nie mają, co dziwne bo większość polskich książek można znaleźć tutaj przynajmniej w jednej bibliotece. Również książki nie ma na Worldcat. Zasugerowałem paru bibliotekom universtyteckim kupno do kolekcji bo książka relatywnie ważna. Skontaktowałem się z US Library of Congress główną biblioteką w Stanach, okazuje się że oni nie kupują dostają je za frikoo od wydawców.

  7. Szczerze powiem, zdecydowanie nie podoba mi się że mój wpis został przeredagowany przez moderatora, fragmenty usunięto bez mojej zgody. Takich metod Polityka nie powinna stosować, ingerencja w wpis proszę bardzo ale tylko jeśli wpisujący na nią udzieli wcześniej zgody.

    Czyli inaczej Panowie albo akceptujemy, albo nie, albo wysyłamy emailem propozycję wykreśleń/zmian do autora wpisu i puszczamy po explicite zgodzie. Inaczej mamy niestety PRL.

    PS. Dla info książka Gospodarza nie jest niestety dostępna za granicą, Polityka jej za granicę nie wyśle, sprawdzone kilka internetowych księgarń również nie. Trochę szkoda. Również z promocją przez Politykę nie jest najlepiej, referencyjny bibliotekarz w US Library of Congress a to z reguły bardzo zdolni ludzie mi jej po jej międzynarodowym numerem ewidencyjnym ISBN nie mógł znaleść ani w bazie Copyright, ani w międzynarodowej fachowej i płatnej bazie danych „Global Books in Print”. Na Amazonie również jej nie ma niestety. Niestety.

  8. Wywołany do tablicy i zrugany wyjaśniam: tak, przeredagowałem wpis. a konkretnie:
    1. Poprawiłem najbardziej oczywiste błędy stylistyczne i gramatyczne.
    2. Wyrzuciłem obszerny list na pisany po angielsku i będący odpowiedzią z Biblioteki Kongresu, na pytanie o moją książkę – tłumaczący politykę placówki w tym zakresie. Uznałem bowiem, że merytorycznie nie jest związany z tematyką blogu
    3. Uwagi skierowane do osoby zajmującej się w naszej redakcji prawami autorskimi – z paragrafu jak wyżej.
    Niemniej jeśli nadawcę uraziłem – przepraszam. Jednocześnie wyjaśniam, że blog to nie artykuł w tygodniku; jest formą dynamiczną i autoryzowanie wszelkich poprawek i skrótów (tak oczywistych) byłoby wręcz niemożliwe.

  9. Czy Pan zna i czy ewentualnie „po drodze” Panu z portalem kontrurbanista.webnode.com (nb. działającym już od trzech lat)?

  10. Portalu – przyznaję – nie znałem. Teraz pobieżnie przejrzałem, ale to za mało, by na razie wydawać sądy. Wydaje mi się, że raczej nam po drodze (jak z każdym, kto dostaje piany w reakcji na otaczający bezład) i że mam szansę znaleźć tam sporo ciekawych informacji i opinii.

  11. Chociaż znam pogląd, że skoro to wielu architektów i urbanistów odpowiada za obecny chaos przestrzenny w naszym kraju, to trudno nie uznać za sojuszników Gospodarza w walce o ład przestrzenny, o jakość architektury, krajobrazu i przestrzeni publicznej, a może nawet odwrotnie – Gospodarza za ich sojusznika.
    Polecam lekturę projektu Polskiej Polityki Architektonicznej (ignorowany przez rząd od prawie dwóch lat, od przekazania go w maju 2009 r. „właściwym” resortom), oraz dołączoną do niego Kartę Przestrzeni Publicznej, przyjętą przez III. Kongres Urbanistyki Polskiej we wrześniu 2009 r. Oba te teksty do przeczytania na: http://www.sarp.org.pl/pliki/ppa.pdf

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php