Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej

8.03.2012
czwartek

Porządki po lubelsku

8 marca 2012, czwartek,

Obiecałem niedawno wrażenia z Lublina, gdzie zaproszony zostałem z paragrafu „Wrzask w przestrzeni”. Napiszę o kilku kwestiach, które zaciekawiły mnie najbardziej, a mam nadzieję, że mogą też zainteresować czytelników tego blogu. Na początek jednak jakiś widoczek tytułem wprowadzenia w klimat miejsca.

fot. Katarzyna Czerlunczakiewicz/ Wikimedia CommonsTen zamek, to właściwie symbol czegoś, co moglibyśmy eufemistycznie nazwać architektonicznym pechem miasta. Zbudowany niecałe 200 lat temu w stylu angielskiego neogotyku niemal szczelnie zakrył to, co najcenniejsze: Kaplicę Trójcy Świętej i wieżę zamkową. A zresztą, jaki to zamek – więzienie na usługach kolejnych rządzących. A wokół Zamku? Rozległe połacie – pusta przestrzeń po niezwykłej dzielnicy żydowskiej, naruszonej przez II wojnę światową, a ostatecznie wykończonej po wojnie. Pozostało nieduże Stare Miasto, prawda, urocze, choć cięgle jeszcze w sporych fragmentach zaniedbane i z resztkami fundamentów przypominających kościół farny (najstarszy w Lublinie i jeden z pierwszych murowanych w tej części kraju), niestety rozebrany w połowie XIX wieku. Na szczęście została Brama Grodzka, z ekspozycją, choć bez historycznych eksponatów, to jednak kapitalnie pokazującą losy miasta w XX wieku. Spacerując po starej części miasta zauroczenie co chwila przeplata się ze smutkiem. Ale przejdźmy do współczesności. Oto, co mnie zaintrygowało najbardziej:

Przede wszystkim działalność Forum Kultury Przestrzeni, czyli społecznego ciała walczącego o podnoszenie jakości przestrzeni publicznej miasta. Jednoczy przedstwicieli wielu innych organizacji miejskich i w tym jego siła. Otóż z Forum wypączkowała Rada Kultury Przestrzeni, czyli ciało doradzające w rzeczonych kwestiach Prezydentowi. Takie byty organizacyjne może by się jeszcze gdzieś w Polsce znalazły, to lubelskie jest jednak o tyle ciekawe, że nie tylko opiniuje to, z czym zgłosi się doń Prezydent, ale też występuje z własnymi inicjatywami, które spędzają sen z powiek magistrackim urzędnikom. Myślę, że stworzenie podobnego ciała mogłoby stać się w wielu polskich miastach punktem wyjścia do poprawiania tego, co wokół i do zgodnej kooperacji tych, co mają władzę i pieniądze z tymi, którzy mają zapał i pomysły. Brawo dla Lublina.

Po drugie, mnogość drobnych, ale niezwykle fajnych inicjatyw lokalnych, a niekiedy bardzo lokalnych. Może jestem idealistą, ale wierzę, że ich suma jest w stanie realnie zmieniać nasze otoczenie tak, jak zmieniają ją nowe przepisy prawne czy poważne decyzje rządzących. Oto kilka, które urzekły mnie szczególnie:

1. Stworzony społecznymi siłami (ale w porozumieniu z miastem) skatespot, którego elementy udekorowano… filozoficznymi frazami wybranymi z cywilizacji Wschodu i Zachodu. Tak oto łączy się kultura fizyczna i duchowa.

2. Projekt Renaty Kiełbińskiej, polegający na upiększaniu klatek schodowych np. pracochłonnymi, społecznie wykonywanymi mozaikami. I nagle okazało się, że lokalni wandale stracili ochotę do dewastowania! Przy wejściach do klatek schodowych pomieszczono także kartki z napisem: „Tu zaczyna się twój dom”. Niby proste, niby oczywiste, ale jakie trafione.

3. Działanie dziennikarza RadiaLublin Józka Szopińskiego, który groźbą flash-moba uciszył niezwykle uciążliwą i zdawałoby się nie do ruszenia, reklamę dźwiękową jednej z knajp.

4. Akcję Forum Rozwoju Lublina „Pandemia estetyki” zwalczającą nielegalne reklamy i promującą najładniejsze szyldy w obrębie Śródmieścia (konkurs). Poniżej kilka dostrzeżonych w konkursie szyldów ze zwycięzcą (Sklep Metalowy), oldskulowym (Fryzjer) i rustykalny (Restauracja). Prawda, że można ładnie i nie pstrokato.

 

fot. Daniel Stelmasiewicz

A poza tym ujął mnie fakt, iż na stanowisko miejskiego konserwatora zabytków zatrudniono człowieka wywodzącego się ze środowiska „miastolubów” Sky ScraperCity Forum. A wszystkie te lubelskie fenomeny dedykuję Prezydent Warszawy Hannie Gronkiewicz-Waltz, choć robię to bez przekonania, bo i tak czuję, że guzik ją obchodzi ład przestrzenny miasta, podobnie jak guzik ją zapewne obchodzi stołeczna kultura, co na każdym kroku widać, słychać i czuć.

 

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Diabeł tkwi w szczegółach takich jak te szyldy sklepowe,odrestaurowane schodki czy kamienice Starówki.Miód na moje serce leje się,gdy inni zauważają zmiany w moim Lublinie.Inicjatywy są,ludzie aktywni lecz bez zaczynu,jakim są pieniądze niewiele można zdziałać. Niestety dzielnicy żydowskiej nie da się już wskrzesić.Nastrój i stare smaki pipek można odnalezć w paru knajpkach.Dziękuję za dobrą opinię

  2. Pomysł z „Tu zaczyna się Twój dom” jest genialny. Warto by go rozpropagować wszędzie, bo to chyba najważniejszy przekaz, jeśli chodzi o dbanie o przestrzeń publiczną.

  3. Pomysł z filozoficznymi cytatami przywodzi na myśl Ghost Dog: Droga Samuraja, gdzie miasto, hip-hop i Zen splatały się w jedno. Świetna idea.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wyjechałam z Lublina kilkanaście la temu, ale często go odwiedzam i śledzę, co się w nim i z nim dzieje. Miasto potencjalnie ładne, ale strasznie zaniedbane i zaśmiecone, także przez bezład reklamowy. Tych kilka jaskółek, o których pisze Autor bloga, wiosny na razie nie czyni. Albo bardzo nieśmiałą.
    Przede wszystkim jednak Autorowi zwracam uwagę na kiks: „Spacerując po starej części miasta zauroczenie co chwila przeplata się ze smutkiem.” Hmm, takie błędy można robić po wieloletnim stażu pisania do „Polityki”?

  6. Mea culpa. Nie będę jednak poprawiał i zostawię ku przestrodze samego siebie.

  7. Bywam raz w roku w Lublinie. Jestem Warszawianką mieszkającą na Zachodzie ale mam od dzieciństwa sympatię dla pięknego Lublina poprzez korzenie mego ojca. Uważam, że miasto pięknieje po każdej ostatniej wizycie. Zastanawiałam się dlaczego, kto ma na to wpływ. Uważam, ze sami lublinianie. Są nimi od pokoleń, inaczej jest w Warszawie, której mieszkańcy to ponad 50 % obcy, z innych województw. Zauważyłam także, ze najgorzej o „warsiawce” wyrażaja się ci nowi z Krakowa. Najbardziej natomiast lubią moje rodzinne miasto właśnie lublinianie. Mam nadzieje, ze także będą je upiększać w ten sam sposób co w Lublinie. To są po prostu mieszczanie od pokoleń, lubią i „czuja” miasto, maja tażke w odróżnieniu od Krakowa wielonarodowe korzenie i otwarte szeroko na świat oczy. Są poza tym mili i gościnni. Brak mi tylko dobrego dojazdu koleją do kochanego Lublina. Chętnie odwiedzałabym go dwa razy w roku. Pozdrawiam i chapeau bas drodzy LUBLINIANIE!

  8. Mam takie same odczucia, jak autor bloga i komentatorzy. Zazdroszczę Lublinowi tej sympatycznej dbałości o przestrzeń miejską, zarówno ze strony decydentów, jak i i zwykłych obywateli. Mój Kraków jest niestety zasmucającym kontrprzykładem: chaos przestrzenny, pstrokata brzydota atakująca dosłownie na każdym kroku, wyzierająca z szyldów, witryn, zupełny brak wyobraźni, jakiegoś twórczego oddechu, przymrużenia oka we wszystkich właściwie realizacjach, dużych, małych i całkiem niewielkich ostatnich paru dziesięcioleci. Może jedna kładka Bernatka wyłamuje się z tej dętej drętwoty, ale i ona z daleka przypomina gumowy ponton przerzucony przez Wisłę. Bardzo mnie boli ta szpetota.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php