Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej

18.03.2012
niedziela

Problem murów

18 marca 2012, niedziela,


Do graffiti mam stosunek, jak neurotyczny kochanek: kocham i nienawidzę. Zacznijmy od tego drugiego uczucia.  Słynnego wandala podpisującego się „krac” (a może to już cała formacja palantów?) wysłałbym na dziesięć lat ciężkich robót na Kołymę, bez możliwości skrócenia kary. Podobnie, jak wszystkich tych grafficiarzy-wandali bazgrzących nieudolne tagi po ścianach świeżo odremontowanych domów. Prymitywnych kiboli, którzy dorwali się do sprayu, jak małpa do brzytwy i tną nią miejską przestrzeń takimi oto napisami:

Pół biedy, gdy aktywizują się gdzieś na uboczu:

Tak, przyznaję się ze skruchą: gdybym miał strzelbę – strzelałbym, gdybym miał bat – batożyłbym. Bez litości. Za wszystkie te „Legia pany”, „Widzew kurwy” itd. Za pomazane pociągi, za prymitywną bezczelność gnojków z puszkami.

Ale przecież jest we mnie ta druga neurotyczna część osobowości, która każe graffiti szanować, podziwiać, może nawet kochać. Bo uważam, że chyba żadna ze współczesnych sztuk wizualnych nie może pochwalić się tak różnorodnym językiem, bogatymi treściami i środkami wyrazu. Żadna nie emanuje tak potężną dawką humoru, ironii, szyderstwa, ale i zwykłego ludzkiego gniewu. Kocham graffiti za witalność i za samodzielność. Jeżeli trzyma poziom, to nie przeszkadza mi nawet w miejscach, w których można by je uznać za dewastacyjne. Uważam, że Banksy zrobił dla sztuk wizualnych początku XXI wieku więcej niż Damien Hirst i Jeff Koons razem wzięci.

Wiem, że włączanie się grafficiarzy w legalne przedsięwzięcia traktowane jest w ich środowisku niejednoznacznie, często jako zaprzedanie ideałów. Jestem „spoza” i trudno mi odnosić się do wewnątrzgrupowej etyki. Ale jako mieszkaniec, obserwator, przechodzień, cieszę się, gdy ta niesamowita energia artystyczna wykorzystywana jest w zgodzie z logiką miejskiej przestrzeni, nie przyczynia się do jej dewastacji, lecz upiększania, stanowi wyśmienitą alternatywę dla wszechobecnej hamburgerowej outdorowej reklamy.

Dlatego trzymam od dawna kciuki za Monumental Art i jego twórcę Piotra Szwalbe, festiwal, dzięki któremu gdańska Zaspa poszczycić się może jednym z najokazalszych w Europie zespołów wielkich i niebanalnych murali malowanych na ścianach bloków (40 prac!), a dość nudne blokowisko stało się jedną z atrakcji turystycznych. Oto kilka próbek ze zdjęciami ze strony internetowej www.lowcydizajnu.pl:

I mam tylko jeden mały estetyczny zgrzyt, choć rozumiem konieczność wsparcia – myślę o tych sygnaturach producentów farb.

O ile gdańskie przedsięwzięcie próbuje poprzez sztukę murali reanimować blokowiska z okolic PRL-u, o tyle  Fundacja Urban Forms z Łodzi koncentruje się na starych śródmiejskich kamienicach. W ciągu ostatnich dwóch lat doprowadziła do wykonania 7 dużych murali i wcale nie ma zamiaru na tym poprzestać. Miasto, które kojarzy się z zamierającą, mimo liftingu ulicą Piotrkowską i szaleństwem Manufaktury, jako nowego centrum miasta, ta akcja pięknie upomina się o liczne, zaniedbane fragmenty miasta. Czy projekt Urban Forms ma szansę dorównać  ZAspie? Pokaże przyszłość. Na razie należy się cieszyć, że jest i trwa.  A oto kilka próbek z Łodzi:

 

 


(wszystkie zdjęcia ze strony internetowej i za zgodą Fundacji Urban Forms)

Brawo Gdańsk i Łódź! A gdzie jeszcze? Może ktoś podeśle mi jakieś informacje o ciekawych tego typu przedsięwzięciach w innych miastach. Choćby jednostkowych i na niedużą skalę, ale fajnych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Poznań – zeszłoroczny Festiwal Murali Outer Spaces:
    http://www.outerspaces.pl/murale/

    Jednocześnie w mieście niszczeją niestety murale z czasów PRLowskich (niektóre ukrywane za wielkoformatowymi reklamowymi – a szkoda 🙁

  2. Czasem za logo firmy warto zmienić część przestrzeni publicznej. Pomysł Duluxa m.in. z Krakowa – http://www.naszaprzestrzen.pl/2011/08/konkursy-pomalujmy-swiat.html

  3. Tutaj przykład z Bydgoszczy, jest takich murali trochę więcej.

    https://picasaweb.google.com/lh/photo/2aN-plLEp6E4BS8LcEY9UNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

  4. Treści wulgarne nieststy królują, szczególnie w małych miasteczkach. Tutaj na pierwszej fotce, prawdziwa „perełka” – CH W D P, napisane bez błędu ortograficznego, no na prawdę…
    Z drugiej strony mury zawsze można zamalować a znam dziewczę, które w ramach – bo ja wiem – buntu, odruchu masochistycznego, czy czort wie czego, wytatuowało sobie na plecach – „Mam wyjebane”.
    To chyba taki tatuażowy odpowiednik – jak nabazgrane na murze „jebać policję”, „widzew jude” i tego typu kwiatki.
    Najbardziej żal mi świeżo pomalowanych kamienic.
    Za to wielokrotnie widziałem przepięknie – no słowo! – ozdobione garaże.

  5. To raczej antyprzykład ale nie mogłam się powstrzymać. Wraz z obchodami Prezydencji w Sopocie, dworzec PKP został „odpicowany” 🙂 najwyraźniej stwierdzono, że radosne, tańczące parówki podkreślą prestiż i radosną, imprezową atmosferę miasta.
    Przed:http://www.mmtrojmiasto.pl/256339/2008/12/13/dworzec-w-sopocie-niczym-zlote-tarasy?category=news
    Po:http://dworzecpolski.pl/infomat/powstanie-nowy-dworzec-w-sopocie
    Niestety ta realizacja nie dodaje mi optymizmu (idea Dulux Let’s Color Polska) tylko co najwyżej irytuje i śmieszy

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php