Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej

8.05.2012
wtorek

Mistrzowie przestrzeni.

8 maja 2012, wtorek,

No i znamy już dziś pięć realizacji oficjalnie nominowanych do Nagrody Architektonicznej „Polityki”. Już wkrótce zacne jury wybierze spośród nich zwycięzcę. Ale już teraz własnego faworyta wskazywać mogą nasi czytelnicy na stronach internetowych tygodnika. Zresztą nie tylko u nas, albowiem w naszą akcję zaangażował się także ONET. Zapraszam do tej zabawy.

Do nagrody zgłoszono łącznie 117 realizacji, a ich omówienie znaleźć można w papierowej „Polityce”. Nie będę powtarzał zawartych tam treści, ale dodam kilka faktów, które w artykule się nie znalazły. Przede wszystkim chciałbym wymienić realizacje, które znalazły się bezpośrednio za oficjalnie nominowaną czołową czwórką. Choćby dlatego, że im też należy się, przynajmniej symboliczne, uznanie. A zatem:

Pierwsza czwórka (oficjalnie nominowane – kolejność losowa):

1. Apartamentowiec Thiespian we Wrocławiu

2. Dom handlowy Vitkac w Warszawie

3. CINIBA w Katowicach

4. 19 dzielnica w Warszawie

Oraz ci, którzy uplasowali się bezpośrednio za czołówką (według liczby otrzymanych głosów):

5. Stadion PGE Arena w Gdańsku (to się nazywa mieć pecha)

6. Drewniany Kościółek w Tarnowie nad Wisłą (tę realizację, zgodnie z uprawnieniami regulaminowymi, do oficjalnie nominowanych zgłosiła redakcja „Polityki”)

7. Przebudowa schronu na Muzeum Współczesne we Wrocławiu

8. Time Machine – instalacja artystyczna w przestrzeni Dworca Centralnego w Warszawie, autorka Aleksandra Wasilkowska.

9. Biurowiec Prosta Tower w Warszawie

10. Węzeł przesiadkowy MPK-PKP Euro 2012 Wrocław – Maślice

11. M-3 OdBlokuj – akcja w osiedlu Służew nad Dolinką w Warszawie

12. MOCAK – Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie

 

I kilka refleksji na temat tego czołowego tuzina realizacji:

1. Pięć realizacji ze stolicy, ale w tym tylko  trzy architektoniczne i kolejne trzy z Wrocławia (gratulacje). A przecież nie dostrzeżono urody wrocławskiego Mostu Rędzińskiego  czy nowego terminala na lotnisku. Czyli mogło być więcej. Raz Kraków, raz Gdańsk, raz Katowice. Natomiast nic z Łodzi i Poznania, jeżeli już jesteśmy przy dużych miastach.

2. Aż dwie realizacje nie architektoniczne (poz. 8 i 11). To sporo, zważywszy, że przestrzeń publiczna ciągle jeszcze kojarzy się przede wszystkim  z budynkami, a nie z działaniami i budowlami efemerycznymi, z akcjami społecznymi i integrującymi, przedsięwzięciami upiększającymi itd. Ten fakt mnie cieszy.

3. Tylko jeden stadion. Mimo piłkarskiego szaleństwa. Co o tym sądzić?

4. Dwa przypadki realizacji, które pokazują wielki estetyczny „gest Kozakiewicza” swoim branżom i dowodzą, że jednak można… Myślę o domu handlowym Vitkac  i kościółku w Tarnowie – dwa prawdziwe brylanciki w masie tandetnej i estetycznie koszmarnej biżuterii polskich kościołów i tzw. placówek handlowych.

Po więcej informacji zapraszam do papierowej „Polityki” i raz jeszcze zachęcam do internetowego głosowania, u nas lub na Onecie. Za najciekawsze uzasadnienia będą nagrody!!!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Vitkac jest dobry samodzielnie, ale jako czarna trumna 5 metrów od okien budynku mieszkalnego, zjadająca całe światło nadaje się bardziej do koszmarów architektury…

  2. ad 4) Te dwie nominowane realizacje różni ZASADNICZO całkowicie odmienny stosunek do kontekstu: – szacunek, respekt i pozytywny stosunek do otoczenia skromnego kościółka oraz arogancja, a wręcz agresja i negatywny stosunek „pysznego” domu towarowego. Vitkac nie jest „gestem Kozakiewicza” w strone „branży” a w stronę otoczenia, miasta, przestrzeni publicznej i ludzi z niej korzystających… Te dwie realizacje sa nieporównywalne, nie powinny byc wspólnie nominowane, nominowanie Vitkaca to nieporozumienie. Dobrą architekturę cechuje m. in. własciwy stosunek (nawet jesli jest to kontrast) do kontekstu, tak urbanistycznego, jak i naturalnego / przyrodniczego/krajobrazowego.

  3. Muszę się odnieść do słów „nominowanie Vitkaca to nieporozumienie”. Otóż przypominam, że nominowała sama „branża”, a my – zgodnie z regulaminem – musimy uhonorować jej wybory. Wybierało siedemdziesiąt kilka osób i instytucji i Vitkac zdobył na tyle dużo głosów, że znalazł się w finale. Natomiast kościółek – także na mocy regulaminu – dokooptowała do finałowej piątki redakcja „Polityki”. Też uzyskał sporo głosów, ale nie na tyle dużo, by „bez pomocy” znaleźć się w czołowej piątce. Rozumiem zatem, że zarzut „nieporozumienia” kieruje pan do kolegów po fachu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ja też mam mieszane uczucia co do Vitkaca. Formalnie piękny budynek, nie zgadzam się z zarzutem, że źle wpisany w otoczenie, Warszawa cierpi raczej na zbyt rozproszoną zabudowę niż na ciasnotę i wszystkie wolne przestrzenie przy ciągach ulic powinno się zabudować.
    Moje wątpliwości budzi nie forma ale funkcja budynku, ostentacyjnie drogiego, odwróconego od ulicy jak strzeżone osiedle, niby są witryny ale sklepów z za nich nie widać.
    Robi wrażenie niedostępnego, ekskluzywnego bunkra.
    Nie wróżę mu komercyjnego sukcesu.

  6. Stwierdzenie o „nieporozumieniu” z mianowaniem budynku Vitkac do Nagrody Architektonicznej „Polityki” nie jest adresowane do nikogo w sensie „personalnym” (ale chwała Redakcji „Polityki” za obronę tarnowskiego kościółka!), a dotyczy sposobu myślenia, w którym akceptuje sie ocenianie obiektu architektonicznego w oderwaniu od oceny jego relacji do kontekstu – tak zurbanizowanego / kulturowego jak naturalnego/przyrodniczego. I nie chodzi tu np. o kwestie intensyfikacji zabudowy w śródmiesciu wielkiego miasta (bo uważam, że to własciwe działanie), ale o sposób tej intensyfikacji: nawet w śródmiesciach intensywnie zabudowanych miast są przestrzenie publiczne: place i ulice zwykle historycznie ukształtowane. Vitkac zniszczył bezpowrotnie – wbrew opiniom historyków i konserwatorów zabytków – charakterystyczny i wyjątkowy dla tego fragmentu śródmieścia Warszawy diagonalny przebieg ulicy Brackiej…

  7. Przez charakter Alej Jerozolimskich i zabudowę CeDeTem, ten charakter został utracony wcześniej, można byłoby go odtworzyć ale to olbrzymia inwestycja. Chemii szkoda. Można było coś mniejszego postawić i zamknąć całą ulicę z bramą która by taki diagonalny układ uczytelniła, można to było lepiej rozwiązać, tunelem dla tramwajów lub pieszych, pasażem, zgadzam się. Ale czy taki układ ulic był wartością samą w sobie, można mieć wątpliwości.
    Też mam zastrzeżenia, choć innej natury.

  8. To, że historyczny przebieg ulicy Brackiej, ktory został lokalnie zniszczony przez realizację Vitkaca był (niestety był, bo już nie jest…) „wartością samą w sobie” nie jest spostrzeżeniem natury subiektywnej piszącego te słowa, ale wartością wielokrotnie opisaną i potwierdzoną przez fachowców z tej dziedziny (historyków urbanistyki oraz konserwatorów), którzy wysoce krytycznie oceniali projekt ukształtowania bryły Viktaca, postulując (co najmniej) otwarcie widokowe wzdłuż historycznej osi ul. Brackiej, przynajmniej na poziomie parteru tego budynku. Jak te postulaty (które miały także cechy opinii i uzgodnień formalnych) zostały „uwzględnione” przez Projektanta i Inwestora – każdy może zobaczyc … wątpliwości w tym zakresie może miec więc tylko ten, kto nie zna dostatecznie tego zagadnienia…

  9. Cieszy mnie Vitkac w dyskusji. Tak jak przeraża arogancją w realu. W Warszawie jest niewiele realizacji, które można uznać za wyznaczające perspektywę harmonii, nowego ładu, nowoczesności. Taką perspektywę (w sensie – ukierunkowania na przyszłość), która pociąga, podnosi, aspiruje, wytycza, pełni rolę przywódczą, per analogiam do relacji międzyludzkich z otoczeniem. Pozornie, na tego typu projekt kreuje się Vitkac. Jednak…
    Jakbym nie racjonalizował formalnych zalet Vitkaca (powszechnie podnoszonych), każdy niechcący kontakt wzrokowy z wizerunkiem Vitkaca umieszczonego na Brackiej, budzi we mnie zwierzęce emocje i agresję komentatora.
    Po pierwsze – nazwa, prostacko pretensjonalna (ten apostrof w dodatku!) z upozowaniem na łobuzerski urok. Równie dobrze mógłby nazywać się „Gombi”, gdy jego gęba zieje upiornym, czarnym, spróchniałym zębem w ciepłej perspektywie elewacji Jerozolimskich. Od początku ten widok odruchowo komentowałem ksywką: „katafalk”.
    Epitafium dla umarłego wyczucia i smaku kontekstu estetycznego otoczenia.
    Po drugie – arogancka i bezczelna nagrobna fasada, fałszywie elegancka a naprawdę waląca po oczach nowobogackim blichtrem polerowanej płyty pomnikowej.
    To od Jerozolimskich, od Brackiej jest lepiej, ale tam z kolei bryła rozpycha się kontrastem czarno-szklanej plamy w ciasnej przestrzeni.
    Po trzecie – przesłanie. Patrzcie, jaki jestem inny, drogi, elegancki i niedostępny. Czemu nie. Każde podstołeczne osiedle emanuje tym przesłaniem, gdzie dworek obok chałupy walczy o lepsze z apartamentowcem przerobionym z mleczarni (fakt!) sąsiadującym z willą skopiowaną z Miami (fakt!). Nie wspominając o rutynowych dworkach o zdobnych w gargamele. Tylko, dlaczego w centrum też tak ma być? Warszawa ma dość kontrastów, niechże chociaż będą twórcze, inspirujące, przywódcze – a nie deprymujące, dołujące i karykaturalne.
    Po czwarte – funkcja. Grobowa, wyizolowana twierdza, przypominająca marmur okienka wiejskiego banku z napisem „kasa”. Podchodzić się nie chce, lepiej kupić to samo w internecie 😉
    Sam budynek, wyjęty z miejsca i kontekstu jest zapewne smaczny. Nie przeczę, ma zalety w detalu, wyrafinowaną bryłę.
    Ale to tak, jak wypasiony Rols ze złoconymi klamkami na rynku w Kazimierzu. Albo niskopodłogowe Ferrari, wzlatujące ze skutkiem śmiertelnym na garbatej Puławskiej.
    W sumie – żenada, nieporozumienie i ohyda, chociaż szkoda. Zemsta Centusiów na Warsiawce? 🙂
    Jedyny odwet – zamykam oczy, wydaję pieniądze gdzie indziej. Oby chociaż celebryci mieli dość długi żywot medialny, aby Vitkac mógł na siebie zarobić. Inaczej – wkrótce zostanie oszmacony po elewacjach, w imię podniesienia rentowności i to będzie pierwszy przypadek oszmacenia, jaki poprę. Zwiastuje ten scenariusz równie nachalna co pretensjonalna reklama Vit’kaca w mediach.
    Głosowałem na kościółek, skomentowałem, więc już nie będę nad Vitkacem się pastwił, wystarczy jak gasi go elegancja metafizyczna paru belek na krzyż, wnoszących prawdziwe wartości na należny im poziom.
    W sumie – z oczu, nawet na kacu, przepadnij Vit’kacu 😉

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php