Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej

13.06.2012
środa

Niereformowalni kibole, niegustowni kibice.

13 czerwca 2012, środa,

Wczorajsze rozróby kibolskiej hołoty w Warszawie to temat dla socjologów, psychologów, polityków, kulturoznawców, policyjnych strategów. Ale wydaje się, że  nawet ja, na użytek dywagacji o pięknie i szpetocie przestrzeni publicznej, mogę z EURO 2012 wyciągnąć coś dla siebie. Zacznijmy od sprawy najbardziej bulwersującej, czyli występów owych bezmózgów, wyłamujących znaki drogowe, wyrywających brukową kostkę i demolujących, co się tylko da (łącznie z reputacją Polski) . Otóż w różnych dyskusjach o przestrzeni publicznej ścierają się dwa poglądy. Pierwszy, optymistyczny, sprowadza się do tezy „zło dobrem zwyciężaj”. I wspierany jest różnymi przykładami. O odremontowanych klatkach schodowych, nowych skwerach, odrestaurowanych rynkach czy elewacjach kamienic, które w jakimś sensie„onieśmielają”  wandali, sprawiają, że ze swym niepohamowanym pędem ku destrukcji przenoszą się w miejsca bardziej zaniedbane. A całość wieńczy optymistyczny pogląd, że poprawianie jakości przestrzeni publicznej zmienia ludzką świadomość, sprawia że stają się na nią bardziej wrażliwi. Nie tylko nie niszczą i nie mażą po ścianach, ale też nie rzucają na ziemię śmieci, sprzątają po swych psach i na różne sposoby potrafią docenić nową jakość.

Pogląd drugi, przeciwstawny i pesymistyczny, głosi iż estetyczna ślepota i troglodyckie odruchy tkwią w narodzie bardzo silnie, a lepsza jakość otoczenia niczego nie zmienia w naszych głowach, zaś nierzadko tylko prowokuje do jeszcze silniejszej dewastacji (połamanie nowiutkiej ławki daje dużo bardziej widoczny efekt niż starej i zniszczonej). Jak to się ma do EURO? Otóż dzięki Mistrzostwom przestrzeń publiczna wielu miast wzbogaciła się o wiele budujących elementów – odnowione dworce, nowe drogi, hotele i oczywiście stadiony.  Ale oglądając rozróby przed meczem Polska-Rosja pomyślałem, że rację mają chyba pesymiści, a pięknem zewnętrznym nie jesteśmy w stanie wpływać na piękno wewnętrzne. Przynajmniej nie wszystkich.

O zaśmiecaniu polskich miasta reklamami związanymi z Euro pisałem na blogu niedawno. I sugerowałem, iż utwierdza on naród w poczuciu, że to wynaturzenie jest normą. Ale dopiero rozpoczęcie rozgrywek  zwróciło moją uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy „estetyka a Mistrzostwa”. Chodzi o to, w jaki sposób manifestujemy nasze patriotyczne uniesienie. Fajne są te flagi malowane na policzkach, a nawet bardziej skomplikowane patriotyczne makijaże. Ale cała reszta? Flagi na samochodach uszyte z najbardziej tandetnych materiałów i – zazwyczaj – o podejrzanej barwie czerwieni. Dziwaczne nakrycia głowy. Albo hełmy  Wikingów albo czapy Świętego Mikołaja albo tyrolskie kapelusiki albo groteskowe cylindry jakby żywcem wyjęte z „Alicji w krainie czarów” (taki nosił Kapelusznik). Toż żeby choć próbowano nawiązać do naszej historii – jakoś symbolicznie do husarii, do czapek szlacheckich… Dalej: szaliki, szczyt kiczowatej typografii i prymitywne ozdoby. A do tego te flagi permanentnie „udekorowane” nazwami miast, miasteczek, wsi i wioch. Niby biało-czarwona, a na niej wymazane flamastrem, bez skrępowana: Pipidówa Dolna czy Śmierdzielnica Górna. Itd. Itp. Wiem, że zrzędzą, że się czepiam, bo to przecież fajnie, że się dobrze bawimy, że tak bardzo identyfikujemy się z piłkarzami. Ale czy odrobina dobrego smaku przy tym by coś zaszkodziła?  Czy musimy z góry skazywać się na tandeciarstwo i złe nawyki estetyczne? I nikt mi nie wmówi, że tak jest wszędzie. Proszę przyjrzeć się uważnie „stylistycznej oprawie” kibiców z innych krajów. Niby też kolorowo i widowiskowo. Ale zawsze o co najmniej pół jakości estetycznej (cokolwiek by ta miara znaczyła) przed nami.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 25

Dodaj komentarz »
  1. Zgadzam się z każdym słowem. Pisanie nazw miejscowości na flagach powinno być karane. Ale to chyba pasuje do stylistyki kibica. Tłuści od piwa i kebabów ogoleni na łyso ledwo dyszący faceci, którzy nie są w stanie piłki nawet kopnąć, lub niedożywione doły społeczne na chudych nóżkach, w białej skarpetce (obowiązkowe) i czarnym niby sportowym obuwiu. Bawiłem się wczoraj przednio, ale zdala od takiego towarzystwa.

  2. na następnych mistrzostwach będzie lepiej 🙂 . Jestem tego pewna. Można juz zacząć cos ładnego, odpowiadajacego polskiej tradycji, projektować, potem popularyzować i sprzedawać.
    W kwestii estetyki przestrzeni publicznej opowiadam się za pierwszym poglądem, czyli wersją optymistyczną (na podstawie obeserwacji własnej) – ludzie rzadziej śmiecą w miejscach czystych i lśniących; ład, porządek i elegancja onieśmiela.

  3. Bo ta nasza flaga jakaś taka strasznie uboga… Tylko dwa kolory, a właściwie to jeden… Naprawdę trudno się powstrzymać, żeby czegoś na niej nie dopisać! Nie można by jej wzbogacić o jakiś dodatkowy kolor, albo tuzin gwiazdek?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pieprzysz Pan bzdury, wypij piwo i obejrzyj jakiś mecz, albo chociaż do uczciwej roboty byś Pan poszedł zamiast marudzić.

  6. Co do napisów na flagach, co to za problem? Każdy identyfikuje się z ojczyzną tj. z Polską, i z małą ojczyzną, czyli tą wiochą, jak ją nazawałeś. Nie wiem jakim prawem odbierasz ludziom możliwość manifestacji tego przywiązania. Co do flag na szybach samochodów : rozumiem, że na twoim samochodzie wiszą jedwabne flagi przetkane złotą nicią? Zajmij się może tym co naprawde szpeci, czyli np oprawami miast przed wszelkimi wyborami, szyldami które psują urok wszystkich starówek w Polsce etc etc, a nie czepiaj się tego co pozwala polakom oderwać się na miesiąc od szarej rzeczywistości.

  7. Pękła sztucznie nadymana bańka kościelnej propagandy o „pokoleniu JP II” – bandy młodocianego pospólstwa, pragnące zaistnieć, powalczyć „za Ojczyznę” – to efekt zamętu, powodowanego przez tzw. polityków, media, Kościół i Państwo, w którym nie ponosi się odpowiedzialności za grube afery a ściga się i karze się emerytkę za kostkę masła.
    Takie są również efekty bredzenia zdziecinniałych kardynałów-staruszków, widzących Jana Pawła II w bramce…
    Boy-Żeleński określił to wyraźnie: „…paraliż postępowy najzacniejsze trafia głowy!”
    Jeszcze raz okazało się, jak łatwo jest manipulować prymitywnymi kibolami (Polakami!)
    Łatwiej jest zbudować autostrady i stadiony niż zmienić kołtuńską mentalność…

  8. E tam onieśmiela. Prześlicznościowa stacja Warszawa Stadion już nazajutrz po otwarciu była ozdobiona swoiskimi graffiti…

  9. Czy autor widział kiedykolwiek czapkę św. Mikołaja?

  10. Wydaje się, że nie wyciągnął Pan najważniejszej rzeczy w tym artykule, mianowicie KTO od wielu dni nakręcał sytuację i GDZIE można było przeczytać: czy Bitwa Warszawska, czy zezwolić na przejście, czy walić sierpem i młotem. Podgrzewanie nastrojów, granie na emocjach, nawet na prymitywnych odruchach – oto obraz współczesnego polskiego dziennikarstwa. No, ale jak się nie ma argumentów…
    Nie, to nie dotyczy Pana osobiście, to dotyczy Was – tak zwanej /prześmiewczo/ czwartej władzy.

  11. Tym też się zajmuję. A dobrego smaku staram się szukać wszędzie. Fakt, że uczestniczymy w plemiennym święcie (ja też, ja też) nie znaczy, że nie powinniśmy się starać.

  12. Większość flag na samochodach to w ogóle nie są flagi Polski (flagi mamy dwie: biało-czerwoną oraz zarezerwowaną dla bardziej rządowych celów (oraz jako bandera dla statków handlowych) biało-czerwoną z godłem, które to godło znajduje się na białym polu). Godło wcina się na czerwone pole, w którym zrobiony jest (aby godło ładnie kontrastowało) biały wyłom, a na czerwonym polu jest jeszcze biały napis „POLSKA”. Na pewno nie jest to flaga Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, a jeżeli do świadomości ludowej przebiło się, że tak właśnie można flagę modyfikować, to napisanie akurat flamastrem „Śmierdziszewo Górne” nie jest już aż takim znowu wyłomem w porównaniu z pierwotną modyfikacją…

  13. Zgadzam sie z 3/4 tekstu, ale nazwy miejscowości na flagach mnie nie drażnią, wg mnie to znak odradzania się przywiązania do kraju i okolicy.
    Czy wy, ‚Państwo z Warszawy i innych Wielkich Miast’ moglibyście przyhamować chlastanie słowem ‚wiocha’? Mnie się zdaje, że oprócz wiochy istnieje miacho, tylko, że ono o tym nie wie. Nikt nie jest doskonały, ale używanie ‚wiocha’ tak dużo mówi o kompleksach, uprzedzeniach, horyzontach, przepaści między Warsiawą i prowincją.
    Wy, miastowi też jesteście dla niektórych wiocha, chociaż cieszycie się, że macie u siebie Europę czy Paryż Wschodu. I co na to Paryż?

  14. Bardzo mi przykro ale ten artykuł to nieprzemyślane dyrdymały.
    Przestrzeń publiczna: Problem nie polega na tym, czy jest odnowiona, czy nie, tylko na tym, kto jest za to odpowiedzialny. Jeśli przestrzeń odnowiła łaskawa władza i dała łaskawie w użytkowanie społeczeństwu, które na kolanach ma być wdzięczne to NIGDY nic z tego nie będzie. Nie zauważył Pan do dzisiaj, że w kraju niewolników nic ładnego się nie utrzyma dla samej przyjemności protestu. Decyduje poczucie (współ-) odpowiedzialności. Nie wiem, czy się aktualnie rozwija w Polsce, czy ginie ale autor o tym nawet nie pomyślał.
    Podobnie zresztą rozrabiacze. Jakoś nikt nie potrafi zapytać, skąd się biorą jako zjawisko bo łatwiej ich wyzywać od bandytów (w przypadku 16-latków to sprawa rodziców) co zapobiega konieczności myślenia. Agresja jest wynikiem poczucia rzekomej krzywdy i bezradności a władza rozdając prezenty i nie traktując poważnie tylko ją stymuluje. To nie jest tak, że ja wiem lepiej, ale bez poważnej analizy żadnego rozwiązania nie będzie.
    Kicz w przestrzeni
    Po pierwsze to kwestia gustu a po drugie przykład idzie z góry. Od prezydenta w dół. Skąd brać wzory? A poza tym jest to zjawisko światowe i Polacy raczej małpują trendy niż tworzą. Po prostu zmianie uległo postrzeganie przestrzeni. Bo stadion to nie filharmonia ani teatr narodowy. Radzę się do tego przyzwyczaić. Może wraca kolorowe Średniowiecze, ale czy to źle?

  15. Och, jak swojsko! Argument „a u was biją Murzynów!” jak widzę wiecznie żywy.

    Panowie Marcim i pm, jak sądzę, identyfikują się z wąsatymi grubasami i pospolitymi bandytami? Cóż, fajne aspiracje. Może niezbyt wysokie, ale na pewno łatwe do osiągnięcia. I nie trzeba wkładać wysiłku umysłowego, więc pot czoła nie zrosi.

    Ja flagi nie wywieszam, bo piłka kopana nie sprawia, żebym identyfikował się z moim krajem bardziej, niż zazwyczaj, a poza tym nie znoszę egzaltacji. I zgadzam się z Gospodarzem, że wywiweszanie flagi uszytej chyba ze starych szmat czy pisanie po niej jest równoznaczne brakowi szacunku do barw narodowych. Czy te wioseczki nie mają swoich własnych barw czy godeł?

  16. „…Zacznijmy od sprawy najbardziej bulwersującej, czyli występów owych bezmózgów, wyłamujących znaki drogowe, wyrywających brukową kostkę i demolujących, co się tylko da (łącznie z reputacją Polski) …”

    praca.gazetaprawna.pl/artykuly/428221,co_dziesiaty_polak_choc_pracuje_zyje_w_biedzie.html

    Co trzecie dziecko w Polsce zyje w biedzie (to dane z 2009 – teraz sytuacja jest jeszcze gorsza..)
    Brak perspektyw, rozpad wspolnoty spolecznej, brak jakiejkolwiek polityki gospodarczej lub spolecznej.
    Zaklamanie mediow i elit – tzw. „autorytetow” przebranych w sukienki kokainistow z Senatu… Hipokryzja do szescianu.
    I…”ROBTA CO CHCETA!”

    Tu polska reputacja wedlug Polityki jest nie zagrozona bo przeciez gorzej jest w …Rumunii.

    Te dzieci to material na kibolii.

    Wspaniale jest wyrywanie wlosow z lysych glow redaktorkow – bo to kilkudziesieciu chuliganow chuliganilo na przecietnym europesjkim poziomie…
    Ci sami redaktorzy beda sie uzalac nad losem biednej kobiety…bioracej 100 tysiecy lapowy (PO-slanki) albo nawet nie mrugna okiem na Rycha i Zbycha – bo to w niczym „naszej reputacji” nie szkodzi.

    Proponuje zszokowanym problemem kibolii by zaproponowali jako rozwiazanie obozy pracy – bedzie taniej niz oczekiwac od rzadu rzadzenia i rozwiazywania problemow ekonomicznych i spolecznych.
    Pytanie – co robi Policja?
    6000 to bylo po 3 na jednego kibola… nie zdazyli jak zwykle…

  17. „You’ll never walk alone” co mnie bardzo cieszy gdyż nieraz mam wrażenie że tylko ja postrzegam podobnie przestrzeń. Jakoś zgodnie podzielam obserwacje pana Piotra lecz wciąż mam wrażenie że takie „gusta” to mikroskopijna mniejszość w oceanie tandety i szmiry. Ale walczmy !

  18. Panie redaktorze…Jako żywo przypomina mi Pan wyborców PIS i samego prezesa,którym nic się nie podoba w dzisiejszej Polsce,począwszy od rządu i prezydenta,dróg,kolei na Euro kończąc.Proponuję,aby wstąpił pan w szeregi tej zacnej partii, zmienił czasopismo w którym Pan pisze i wtedy bez żenady wylewać swoje żale.

  19. Widać, że Pan u mnie bardzo gościnnie. A wystarczyło włożyć odrobinę trudu i spojrzeć na inne moje wpisy, by się przekonać, że często chwalę. Ale rozumiem: Pan lubi optymizm urzędowy i permanentny. Gratuluję!

  20. No, taka spiczasta, przekrzywiona, zakończona pomponem… Coś pomyliłem?

  21. Proszę zauważyć, że napisałem „wsi i wioch”. Bo wiocha to już od dawna kategoria mentalnościowa a nie geograficzno-demograficzna. I w tym sensie – ma Pan rację – wiochę mamy na wsiach i w miastach. A że się tak przyjęło? Jakoś chyba łatwiejsze jest fonetycznie od ciężkiego do zrozumienia „miacha”. A ten Paryż Wschodu, to niby co? Warszawa? No, proszę nie żartować. Nikt zdrowo myślący nie może mieć takiego skojarzenia.

  22. Kary za chuligańskie rozróby tylko zachęcają do dalszych akcji. Może jednak prace społeczne przy naprawianiu szkód i oczyszczaniu miasta plus opłata za nadzór – egzekwowane z całą bezwzględnością. Oczywiście nie u nas, gdzie przestępca jest bardziej chroniony, niż ofiara.

  23. Murator piszesz o swołoczach, ale sam przypominasz świnię tranżerowaną. Co ty robisz prostaku na Lamach Polityki ?

  24. Dziwi mnie, że szaliki i nakrycia głowy kibiców to dla Pana kicz i prymityw, a stadion w centrum stolicy, niewspółgrający z niczym wokół to „budujący elementów”.

  25. No proszę, jakie to emocje wywołuje EURO… Jedno mnie tylko nurtuje: dlaczego „tranżerowana?” A co robię na łamach Polityki? No, to pytanie do Redaktora Naczelnego.
    P.S. Zrobić dwa błędy w dwóch krótkich zdaniach, to doprawdy spore osiągnięcie.

  26. Problem, który Pan powyżej poruszył, świadomie czy nie, nawiązuje do obecnego w światowym dyskursie urbanistycznym ‚problemu potłuczonej szyby’, czy ogólniej do tzw. ‚prewencji poprzez urbanistykę’ (Crime prevention through environmental design lub ‚designing-out crime’). Wysnuł pan tezę twierdzącą, że brak dbałości o przestrzeń publiczną zachęca potencjalnych chuliganów do dalszego jej niszczenia. To jest właśnie ów problem potłuczonej szyby. Bez zbytniego zagłębiania się w temat napiszę tylko, ze zostało naukowo udowodnione (a doświadczenia te przeprowadzono głównie w Holandii, znanej z wysokiej jakości przestrzeni publicznych), że nawet niewielkie i chwilowe zaniedbanie danej okolicy (poprzez choćby niewymienienie potłuczonej szyby) prowokuje nawet i u zwykłych obywateli brak poszanowania dla wspólnej przestrzeni. Można by tutaj zaryzykować tezę i stwierdzić, że ten brak dbałości i generalna akceptacja fatalnej jakości zarówno technicznej, jak i wizualnej polskiej przestrzeni w ogóle, jest efektem podobnego procesu, jednak podniesionego do poziomu terytorium całego kraju. Generalne przyzwolenie na bylejakość i post-komunistyczny młodo-kapitalistyczny jarmark sprawiło, że nawet ci, którzy w normalnych okolicznościach byliby skorzy dbać pośrednio czy bezpośrednio o wygląd Polski, sami zostali znieczuleni i idąc na łatwiznę sami zaczęli przestrzeń naszych polskich miast traktować jak śmietnik, swoiste wielkie wysypisko, na które każdy wyrzuca swe odpadki, ale i na którym każdy znajdzie smakowity kąsek dla siebie.
    Chciałem tylko zarekomendować absolutny klasyk ‚The Death and Life of Great American Cities’ (1961) amerykańskiej dziennikarz Jane Jacobs. Była to pierwsza krytyka modernistycznego planowania przestrzennego, która wywołała wielką debatę w krajach anglosaskich. Podstawową tezą tej dość starej, ale, co dość zaskakujące, niezwykle trafnej w odniesieniu do dzisiejszej rzeczywistości polskich miast książki jest twierdzenie, że separacja funkcji przestrzeni (w transporcie: oddzielne dla samochodów, oddzielne dla pieszych, jaki w skali makro – tzw. ‚zoning’, czyli skrupulatne oddzielanie przestrzeni o różnych funkcjach) czego konsekwencją jest konieczność dojazdu samochodem do sklepu, szkoły itp. powoduje zanik tradycyjnych funkcji miasta – interakcji społecznych pomiędzy ludźmi. Wniosek z tego płynący jest taki, że tam w miastach, gdzie samochody dominują nad pieszymi, albo pieszych nie ma prawie wcale, bo wszyscy poruszają się komunikacją indywidualną (polskie miasta dnia dzisiejszego są więc podręcznikowym tego przykładem) obniża się dbałość o przestrzeń, wzrasta przestępczość i wandalizm. Może, gdyby władze polskich miast w końcu przestały wcielać w życie przestarzałe idee modernizmu w urbanistyce, wraz z nadrzędną rolą samochodu, rozproszonej i poszatkowanej zabudowy (chodź to drugie to raczej przypadkowa wschodnioeuropejska konsekwencja modernistycznego planowania) i zdały sobie sprawę, że miasto to ludzi i interakcje między nimi, a nie wielopasmówki, niczym z modernistycznych/ futurystycznych wizji Antonia Sant’Elia, są prawdziwym atutem miasta, To zabawne i smutne zarazem, że w Polsce przechodzimy teraz przez taki okres w urbanistyce, który na Zachodzie trwał od końca IIWŚ, aż do końca lat 60, a w latach 80 już dawno był przeszłością, jakbyśmy nie byli częścią tego samego świata i nie mogli uczyć się z ich własnych lekcji, bez konieczności doświadczania ich na naszej skórze zanim pójdziemy po rozum do głowy. Tymczasem nasze miasta wg. wszystkich znaków na niebie i ziemi coraz bardziej się wyludniają, generując tę groteskową, bo niezwykle chaotyczną wersję amerykańskich suburbii. Powaga tego problemu, jak i jego ewentualne konsekwencje dla przyszłego potencjału społeczno-ekonomicznego naszej Ojczyzny wydają się być daleko poza zasięgiem percepcji włodarzy nawet tych miast, które się wyludniają.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php