Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej

14.09.2012
piątek

Szpetni szpeciciele.

14 września 2012, piątek,

Powinienem złośliwie zacierać ręce i cieszyć się, że Japończycy, masowo zjeżdżający z drugiego końca świata, by zobaczyć słynną Wenecję, zamiast fasady Pałacu Dożów i Bazyliki Świętego Marka oglądali płachty z reklamami luksusowych marek, które szczelnie zasłaniały słynne zabytki. Bujali się tyle kilometrów, by ujrzeć to, co na co dzień oglądają na billboardach w Tokio. I trwało to kilka lat. Radość nie stąd, iżbym nie lubił Japończyków. Mam do nich stosunek obojętny. Ale dlatego, że nie lubię Wenecji. Za różne jej grzechy i grzeszki, choćby takie jak owe reklamy. I dlatego zamiast radości najchętniej przyznałbym miastu z gondolierami anty-nagrodę za najbardziej szpecącą reklamę ostatniego dziesięciolecia w Europie. 

Romantyczny widok na Most Westchnień,  fot. Anna Turska

Przypomniałem sobie ów estetyczny koszmar za sprawą listu, który niedawno trafił do mojej skrzynki. A w nim zaproszenie do jury konkursu o jakże kreatywnej nazwie „Miastoszpeciciel 2012”. Szpecicieli miast nie lubię, zatem temat podjąłem ochoczo. Tym bardziej, że okazało się iż tropić mamy nie brzydkie domy, ale najgorszą zarazę przestrzeni publicznej – reklamy. Pomysł zrodził się z podpatrywania braci Czechów, którzy pod hasłem „Vizuvir” przeprowadzili podobną akcję w Pradze i – podobno – z bardzo żywym oddźwiękiem obywatelskim. W Pradze nie byłem dość dawno, ale wyobrażałem sobie, że tam nic nie psuje romantycznego widoku na Most Karola czy Vaclavskie Namesti. Okazuje się, że jednak psuje. Zaś Vizuvir sprawił, iż 40 wielkoformatowych reklam po konkursie po prostu zniknęło z centrum miasta.

A wracając do Polski… Wierzę że i u nas odzew będzie, bo zdaje się, że naród wreszcie wyrósł z poziomu myślenia, że im bardziej kolorowo, tym bardziej światowo i też zaczyna mieć dość tych gigantycznych płacht. Szczególnie dość mają ci, którym zasłaniają one po kilka lat okna w ich mieszkaniach.

W konkursie oceniane będą wszelkie formy reklam, od owych gigantycznych płacht, rozwieszanych na całych elewacjach domów, a skończywszy na banerach, potykaczach czy reklamach samochodowych. Kandydatów zgłaszać mają, do końca października, rodacy na specjalnie uruchomionej stronie na Facebooku. Drżyjcie bezmyślni reklamodawcy – tytuł najgorszej reklamy (w sensie – najbardziej ingerującej w ład miasta) już czeka.

A przy okazji jedna refleksja. Słusznie zdrowy trzon narodu tępi zalew reklam w miastach. Szkoda, że rzadko pamięta się iż reklamy równie dotkliwie i coraz bardziej szpecą także nasz krajobraz wiejski. Dużo bardziej, bo tam czasem jeden nośnik potrafi popsuć rozległe, piękne widoki. I na dowód, iż problem istnieje załączam dwa zdjęcia. Chętnie bym je zgłosił na konkurs „Wioskoszpeciciel” gdyby taki istniał. Tu ciekawostka. Drugie ze zdjęć, przedstawiające drogę w okolicach Nysy przesłał mi (dziękuję!) Wojewoda Opolski Ryszard Wilczyński. Zrobił je osobiście, co – nie ukrywam – zaimponowało mi, bo wizerunek wojewody wrażliwego na szpetotę krajobrazu, zatrzymującego z piskiem opon samochód i spóźniającego się na ważną naradę tylko dlatego, że dostrzegł zgrzyt w pejzażu, jakoś nie pasuje do stereotypu wysokiego rangą urzędnika (to oczywiście moja własna „licentia poetica”). Proszę zwrócić uwagę na napis znajdujący się na pierwszej od lewej strony tablicy. Tego nie wymyśliłby chyba nawet Monty Phyton w pełnym składzie.

Okolice Nałęczowa. fot. Marian Pudełko

„Sztuka kształtowania przestrzeni” w wizji producenta kostki brukowej. fot. Ryszard Wilczyński

P.S. Tegoroczny festiwal „Warszawa w Budowie” organizowany przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej za główny temat stawia sobie także reklamy w dawnym i współczesnym pejzażu stolicy. Cóż za krzepiący zbieg okoliczności.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. „Proszę zwrócić uwagę na napis znajdujący się na pierwszej od prawej strony tablicy.”
    Może jednak pierwszej od lewej? 😉

  2. Zgoda, pierwszy od lewej. Coś mi się pomieszało. Już poprawiam w tekście

  3. Proszę nie zapominać o wjazdach do miast, wielkie billboardy zaczynaja sie koncentrować przed tablica z nazwa – której czasem nie widać spod tych reklam – a kończą…nigdy.
    Mówię stanowcze NIE wszystkim reklamom! Trzeba zakonczyc ten proceder rozsiewania szpetoty i ukrucic nachalnosc komiwojazerow 21w!

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php