Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej Wrzask w przestrzeni - Piotr Sarzyński o pięknie i brzydocie przestrzeni publicznej

20.09.2012
czwartek

Jak sobie pościelesz…

20 września 2012, czwartek,

Co jest ważniejsze? Czy to, że miliony Polaków każdego dnia rano tkwią w ogromnych korkach, by dostać się z domu do pracy i z powrotem? fot. Marcin Ostrowski/Wikimedia Commons

Czy to, jaki kolor miała bluzka Kasi Cichopek  na jakimś party? fot. Starscream/Wikimedia Commons

Odpowiadam: ważniejsza jest Kasia Cichopek. Ludzie, zwariowaliśmy! Skąd we mnie to wkurzenie? Wyjaśniam. Wczoraj rozpoczął się w Lublinie (organizowany co trzy lata) Kongres Urbanistyki Polskiej. Czyli gromadzący ludzi, do których w naszym życiu codziennym mamy wiele pytań typu: Dlaczego moje osiedle postawiono w szczerym polu? Dlaczego do najbliższej przychodni muszę jechać do sąsiedniej dzielnicy? Dlaczego wyjeżdżając na weekend, dojazd do rogatek miasta zajmuje mi 2 godziny? Dlaczego tam, gdzie powinien być plac zabaw stoi supermarket? Dlaczego nie mogę wyjść na spacer, bo wszystkie osiedla wokół są szczelnie ogrodzone? Itd. Itp.

Oczywiście  na co dzień nikt urbanistów o to nie pyta i dlatego mamy miasta jakie mamy. Koszmarnie planowane. Ba, często w ogóle nie planowane. Urbaniści i planiści przestali być potrzebni. Wręcz przeszkadzają, bo marudzą, przeszkadzają w prowadzeniu radosnej polityki przez włodarzy miast i niczym nieskrępowanych podbojów przez pazernych deweloperów. A później okazuje się, że żyć się nie da i wszyscy narzekają.

I oto najwybitniejsi urbaniści  spotykają się w Lublinie, by radzić jak ratować polskie miasta, jak je poprawiać i dalej rozwijać. Tegoroczne hasło Kongresu wyjątkowo trafne: „Odpowiedzialni za miasto”. Odpowiedzialni za zarządzanie, finansowanie, planowanie, budowanie, użytkowanie. Kto? Urbaniści, władze samorządowe, mieszkańcy? W jakim zakresie? Te fundamentalne pytania można by mnożyć.

I oto sięgam do mediów. Jest kolejna, kompletnie nic nie znacząca pyskówka polityków, dziesiątki jakieś celebryckich głupot. Na tytułowej stronie największego informacyjnego portalu  jest i o tym, gdzie odbędzie się wesele pewnej celebrytki i o tym, że „polskie dziewczyny rzadko ściągają majtki”. I ani słowa o obradach tych, którzy mogliby pomóc nam w rozwiązaniu licznych problemów, z którymi musimy się zmagać na co dzień w naszych miastach i miasteczkach. Ani tu, ani gdzie indziej. Może coś przeoczyłem, a może wcale nie. Media centralne nie uznały sprawy za godną choćby najmniejszej wzmianki. Nie oczekuję cudów i tego, iż nagle wszystkie gazety, rozgłośnie radiowe i stacje telewizyjne zasypią nas relacjami z Kongresu.Ale, na litość boską, przydałaby się choć jakaś inforamcja, choć próba wskazania, że dyskutują profesjonaliści o tym, o czym często my rozmawiamy w naszych domach.

Dalej więc zamieniajmy nasze miasta w gigantyczne wschodnioeuropejskie fawele i fascynujmy się w nich (stojąc w korkach) kto komu na bankiecie wylał wino na sukienkę.

A organizatorom Kongresu dam dobrą radę. Za trzy lata, przed otwarciem kolejnej imprezy powinni przeprowadzić następujące działania:

  1. Na inaugurację zaprosić Kubę Wojewódzkiego z wykładem „Mój obraz miasta zza szyb Ferrari” oraz Magdę Gessler z koreferatem „Miasto jak danie – jak komponować składniki”.
  2. Rozbić miasteczko namiotowe pod Radą Ministrów z hasłami „Jak planować Premierze, jak planować?” i „Tusku nie idź tą (zakorkowaną) drogą”.
  3. Zorganizować marsz przez miasto zakończony przed siedzibą znanego dewelopera spektakularnym happeningiem: wybiciem szyb w jego biurach.
  4. Zorganizować medialną akcję: „Ludzie palcie trawkę, a wówczas nawet polskie miasta okażą się wam przyjazne”. Twarz akcji: Kora.

Sukces gwarantowany. Takie czasy.

P.S. A niedługo już chyba tylko pozostanie nam patrzenie na miasta po kilku machach.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Już od dawna twierdzę, że winę za beznadziejny poziom publicznej dyskusji ponoszą na równi politycy i dziennikarze. Jednych i drugich kompletnie nie obchodzi rzeczywisty stan kraju i wyzwania przed jakimi stoimy a to z powodu wygodnictwa, braku wiedzy, szukania populistycznego rozgłosu. Oglądalność nade wszystko! Wyjątków od tej reguły jest coraz mniej a ich oddziaływanie na publiczność równe zeru

  2. „Oczywiście na co dzień nikt urbanistów o to nie pyta i dlatego mamy miasta jakie mamy. Koszmarnie planowane. Ba, często w ogóle nie planowane. Urbaniści i planiści przestali być potrzebni. Wręcz przeszkadzają, bo marudzą, przeszkadzają w prowadzeniu radosnej polityki przez włodarzy miast i niczym nieskrępowanych podbojów przez pazernych deweloperów. A później okazuje się, że żyć się nie da i wszyscy narzekają.”
    Pan naprawdę tak uważa?!
    Szok!!!

  3. A Pan(i) jak uważa? Że deweloperzy i inwestorzy w imię społecznych celów sami się będą ograniczali i samokontrolowali. Że brak planowania w miastach, to dobrodziejstwo? Bardzom ciekaw opinii.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jestem architektem i urbanistą, od ponad trzech lat na portalu kontrurbanista.webnode.com, piszę o problemach całej polskiej przestrzeni (nie tylko tej miejskiej), z którymi mam „zawodowy kontakt” od ponad dwudziestu lat.
    To jedyny w polskiej przestrzeni wirtualnej portal zajmujący się tak obszernie i szczegółowo problematyką przestrzenną. Motywem przewodnim portalu jest hasło: „Przywróćmy plany zagospodarowania przestrzennego”.
    Żałuję, że nie znalazł Pan okazji do zapoznania się z jego zawartością.
    Problemy polskiej przestrzeni, także i te, które Pan poruszył w swoim wpisie są zbyt poważne i złożone, aby rozwiązywać na Kongresie (nawet najlepiej zorganizowanym, długo trwającym i z udziałem najwybitniejszych urbanistów).
    Z tego też względu nie dziwi mnie, że: „media centralne nie uznały sprawy za godną choćby najmniejszej wzmianki”.
    O skali i złożoności problemów planistyczno-przestrzennych najdobitniej świadczy porażka kolejnej inicjatywy rządowej awizowanej jako „założenia do ustawy kodeks budowlany”.
    Co mnie zszokowało? Łatwość, z jaką udzielił Pan „rozgrzeszenia” polskim urbanistom.
    To nie miejsce i czas na rozwlekłe tyrady, więc na Pańskie „rozgrzeszenie” odpowiem krótko:
    polskie prawo planistyczne (choć generalnie fatalne) nie przewiduje wejścia do obiegu prawnego planu miejscowego sporządzonego bez formalnego udziału uprawnionego urbanisty.

  6. Cieszę się, że Pan odpowiedział. Chyba trochę się nie rozumiemy. Owszem zgadzam się, że są to problemy bardzo złożone i Kongres ich nie rozstrzygnie. Ja sam też nie mam kompetencji, by w nie wnikać. W moim wpisie chodziło o jedno: o docenienie przez media wagi spraw poruszanych na kongresie. Czy się nam to podoba czy nie, media ciągle jeszcze są podstawowym instrumentem kształtowania zbiorowej opinii. I ja żałowałem tylko, iż nie zwróciły uwagi na fakt, iż spotkali się i obradują ci, których udział w kreowaniu jakości przestrzeni miejskiej jest (powinien być?) znaczący. Że nie próbowały wywołać przy tej okazji jakiejkolwiek publicznej dyskusji. Zgoda, do niczego pewnie by nie doprowadziła, ale przynajmniej uzmysłowiłaby ludziom jaka jest skala problemów i to, że są rzeczy, które można poprawiać.

  7. À propos „wagi spraw poruszanych na kongresie”:
    „- Miasta są dobrem wspólnym, publicznym. Są generatorami rozwoju, przepływa przez nie najwięcej pieniędzy. Miasta wymagają obecnie wielkich zmian i warto zaznaczyć, że powinny one być przemyślane – mówił, otwierając kongres prof. Tadeusz Markowski, prezes Towarzystwa Urbanistów Polskich.
    (…) Oprócz prof. Markowskiego do Lublina na otwarcie kongresu przyjechali m.in. minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska.
    Bieńkowska zapewniała wczoraj, że jej ministerstwo zdaje sobie sprawę z roli polskich miast w rozwoju całego kraju. Zapewniała też, że w nowym rozdaniu unijnych funduszy będą one mogły liczyć na spore pieniądze na inwestycje. Według wstępnych założeń ta kwota może sięgnąć nawet 7 mld euro w latach 2014-2020.” (Gazeta.pl Lublin, 20.09.2012 r.)

    A co z pozostałą przestrzenią? Pan coś wie na ten temat?

  8. Nie wiem. Ale też nie jestem rzecznikiem prasowym Kongresu. Sam niedawno na tym blogu upominałem się o uwagę dla krajobrazu kulturowego małych miasteczek i wsi, w których estetyczna wolna amerykanka jest równie dokuczliwa, choć oczywiście w mniejszej skali prowadzona. To jednak nie znaczy, że mniej widoczna.
    Niemniej skoncentrowanie się na dużych miastach można zrozumieć, choćby z dwóch powodów – kompletnego ich dryfowania oraz tego, ilu statystycznie Polaków ów problem dotyczy.

  9. W miastach mieszka 60% Polaków. Jak z tego wynika, opisana przez Pana „troska” – ujmując temat statystycznie – nie dotyczy (tylko?) 40% Polaków.
    A „dryfuje” (solidarnie) cała polska przestrzeń.
    Wiecej o „dryfowaniu”:
    http://www.finansewurbanizacji.pl/konferencja

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php